konkurs final fantasy xiii-2
""I po co ja z tobą rozmawiam..." ... "Bo nie masz nikogo innego.""
Serwis
Strona główna
Publicystyka
Fanfiki
Artykuły
Encyklopedia
Galeria
FanArt
Tapety
SquareZone Cup
O serwisie
Redakcja
Square Enix
Brave Fencer Musashi
Chocobo Tales
Chrono Cross
Chrono Trigger
Crystal Defenders
Dissidia: Final Fantasy
DQ Heroes: Rocket Slime
Dragon Quest V
Dragon Quest VII
Dragon Quest VIII
Dragon Quest IX
Drakengard
Drakengard 2
Final Fantasy
Final Fantasy II
Final Fantasy III
Final Fantasy IV
Final Fantasy V
Final Fantasy VI
Final Fantasy VII
Final Fantasy VIII
Final Fantasy IX
Final Fantasy X
Final Fantasy X-2
Final Fantasy XII
Final Fantasy XIII
Final Fantasy Tactics
Final Fantasy Tactics Advance
Final Fantasy The Spirits Within
Final Fantasy Crystal Chronicles
Final Fantasy VII: AC
Final Fantasy VII: CC
Final Fantasy VII: DoC
Front Mission 3
Front Mission 4
Front Mission 5
Front Mission Gun Hazard
Heroes of Mana
Itadaki Street Special
Kingdom Hearts
Kingdom Hearts II
Kingdom Hearts Re:coded
Kingdom Hearts: CoM
Kingdom Hearts 358/2 Days
Legend of Mana
Legend of Kage 2
Live-A-Live
Nier
Parasite Eve
Parasite Eve 2
Radiata Stories
Radical Dreamers
Seiken Densetsu 3
Star Ocean
Star Ocean: First Departure
Star Ocean: Second Story
Star Ocean: Till the End of Time
Star Ocean: The Last Hope
Super Mario RPG
The World Ends With You
The Last Remnant
Vagrant Story
Valkyrie Profile
Xenogears
Inne
Dark Chronicle
Disgaea: Hour of Darkness
Eternal Sonata
Golden Sun
Grandia II
Jade Cocoon
Legend of Dragoon
Priston Tale
Saiyuki: Journey West
Shadow Hearts - Covenant
Sudeki
Wstęp
Recenzja
Suikoden
Suikoden II
Suikoden III
Suikoden IV
Suikoden V
Reklama
Final Fantasy IV:
Complete Collection
Głównym bohaterem Final Fantasy IV jest Cecil Harvey, Mroczny Rycerz służący w siłach zbrojnych kraju Baron. Pewnego razu Cecil zostaje wysłany z misją wykradzenia tajemniczego Kryształu, który znajduje się w posiadaniu zamieszkałych w jednej z wiosek magów.
Cena: 54.90 zł
oszczędź 105 zł*!
* w stosunku do sugerowanej ceny detalicznej.
Sonda

Jakiego rodzaju konkursy chciałabyś/chciałbyś w przyszłości widzieć na SquareZone?






Shoutbox
Zaloguj się aby pisać w Shoutboxie
KingdomKrzyś 00:53:32
No nie wiem, bo mój kumpel wcześniej w czymś takim był i płyta była czysta, ale i tak zacinała się
Amalia 23:15:48
w niektórych punktach z używanymi grami robią tak, że oddajesz porysowaną płytę a oni ci ją "naprawiają" z tych rys. mi brat kiedyś przywiózł z niemiec używane dynasty warriors i płyta masakra była. dałam do punktu i płyta jak nowa
KingdomKrzyś 22:37:54
Dobra się jeszcze zastanowię :D. Byłem wczoraj z ostatnio z kumplem w salonie gier używanych. Fajnie gry po 40-30zł. Postanowiliśmy przetestować tam Bioshocka 2. Płyta porysowana tak, że myślałem że nie pójdzie. Potem Forza Motosport. To samo. Czy na serio ludzie tam takie gry oddają? Jak można mieć tak porysowaną płytę? Gry szły, ale ich stan był przerażający.
Gabriel_Celeste 22:30:30
Ja wolé grać na zwykłym DSie. No ale jak nie masz na co kasy wydawać, to spoko, kup 3DSa na którego nie ma nic, poza jednym jRPGiem i najbardziej przereklamowaną częścią Zeldy. Ja bym kupił zwykłego DSa za grosze (jeśli bym nie miał), nacieszyłbym się tym, co oferuje (a oferuje DUŻO) i 3DSa kupiłbym po niższej cenie za rok, dwa, jak w końcu jakieś gry powychodzą. Bo kupować go w wyższej cenie, żeby grać na nim w gry z DS'a, to mija się z celem.
KingdomKrzyś 22:26:58
No a przecież można grać w gry z DS na 3DSie
Gabriel_Celeste 22:24:49
To kup starszego DS'a (Lite na przykład) - wygodniej się go trzyma, niż 3DS'a, jest region free, ma potężną bibliotekę gier (w tym Kingdomy chyba ze dwa) i baterię, która nie wymaga ładowania po trzech godzinach, lol. Sam, poza 3DSem mam też Nintendo DS i bardzo je sobie chwalę (choć od Elite Beat Agents i Rhytm Heaven nieźle już ekran zajechałem)
KingdomKrzyś 22:19:36
No tak ale właśnie chciałbym kupić dla np. Kingdom Hearts. Jeszcze 3DS wykorzystuje kamerkę do różnych gier w dość ciekawy sposób. Na PS Vita ceny mnie przerażają. Ale nigdy nie miałem żadnej konsoli Nintendo i nie wiem czy to dobry będzie zakup
Gabriel_Celeste 22:07:40
nalnie.
Gabriel_Celeste 22:07:31
To lepsze, na co masz więcej interesujących pozycji. Póki co, na Vitę nie ma nic ciekawego (choć przyszłość wygląda obiecująco), a na 3DS'a masz Tales of the Abyss (w które akurat gram). Ekran problemem nie jest, raczej samo 3D, z którego nie korzystam, bo to porażka. Mnie oczy bolały po paru minutach - na szczęście, 3D można wyłączyć. W sumie, nie kupiłbym, ale konsolkę dostałem w prezencie. Ja bym się na Twoim miejscu powstrzymał z kupnem handhelda min. 12 miesięcy. Pamiętaj, że 3DS jest zablokowany regio
KingdomKrzyś 21:58:19
Amalia niestety poziom języka angielskiego u większości nie jest zbyt dobry. A w RPG trzeba znać dobrze angielski. Btw rozważam kupno 3DS'a. Czy według was lepsza PS Vita? Czy mały ekran to problem? Jaki jest efekt 3D? I czy po pół godzinie gry bolą oczy?
Chocobo 16:38:04
A mnie tu na ogół Bahamut aka Pusek rozbawia.
Mazurit 16:36:11
Rozbawiłeś mnie Chocobo... A niech cię dunder świśnie!
Amalia 16:17:00
mnie to denerwuje jak niektórzy moi znajomi których zapoznałam ze światem final fantasy marudzą że nie wydali tego po polsku skoro to tak popularna gra. wiem że nie wszyscy są z angielskim tak biegli, ale jak się włączy napisy to chyba mniej więcej sens zdań wypowiadanych przez postacie zrozumieć można. no i przeraża mnie wizja polskiego dubbingu jaki by mogli stworzyć w którymś z FF...
Chocobo 16:12:39
Ja nie mówię, że to moje kupno Vity było racjonalne :). To
Mazurit 16:10:08
Ta Vita, jak dla mnie, to pośpiech. Czekałem z zakupem PSP'ka i potem już róźne gierki i hity taniusieńko nabyłem, a nie piraciłem jak inni. No cóż ale ja żyję głównie RPG'iem i grami taktycznymi... aha no i serią MGS.
Chocobo 15:56:56
iks de
Gabriel_Celeste 15:56:21
Płynnie to nie i lepiej czytam/piszę, aniżeli mówię. Grę przechodziłem siedząc wraz z Japonką i niezrozumiałe dla mnie skity tłumaczyła mi na bieżąco. Marv - ja średnio raz w miesiącu, właśnie zamówiłem dwa VN z JP (Clannad i coś tam jeszcze), no i ToG mam w preorderze z USA.
Chocobo 15:54:55
Ciężko powiedzieć jak często. Po prostu jak coś mnie interesuje to sprowadzam. Ostatnio kupiłem Vite z Uncharted.
Mazurit 15:52:40
Jejuś ja ostatni raz grę z rynku amerykańskego, kupiłem... sam nie wiem już kiedy... ale była to Jeanne d'Arc, a i tak kupowana przez konto znajomego mojego znajomego. Kurczę, jak często sprowadzacie gry z zagranicy (tj. innego regionu)?
Chocobo 15:52:21
A co? Mówisz i czytasz płynnie po japońsku?
Gabriel_Celeste 15:51:14
Czemu miałym sobie zepsuć zabawę?
Chocobo 15:50:07
A poza tym jak splatynowałeś Xillie? Przecież to nie wyszło jeszcze na zachodzie. Chyba, że po japońskuw. Jak po japońsku to współczuje zepsucia sobie zabawy.
Chocobo 15:48:53
Nie ma co porównywać bo to są inne gry. A FF XIII jest och i ach.
Gabriel_Celeste 15:42:28
Do Xenoblade brakuje jej trochę więcej niż TROCHĘ. Nie ma co porównywać tych światów, muzyki...przechodziłem ją 3 razy, spędziłem setki godzin. A FF znudził mi się w 11 chapterze i po prostu odłożyłem go na półkę. Nie zamierzam nic na niego wylewać, ale boli mnie, że naprawdę dobre jRPG przechodzą w Europie bez echa,a FF jest "oooch" i "aaaach", kiedy prawda jest troszkę inna. Btw. splatynowałem niedawno Tales of Xillia. To jest przepiękna gra.
Chocobo 15:40:36
FF idzie z duchem czasu. Ma być prosto i efektownie. No i jest.
Chocobo 15:39:02
No nie przesadzaj z tym substytutem. Jakby nie patrzeć XIII to jest bardzo dobra gra. Może do Xenoblade czy Last Story trochę brakuje, ale nadal trzyma poziom. Żałośni są frustraci którym jakąś dziką przyjemność sprawia wylewanie na nią pomyj.
Gabriel_Celeste 15:29:48
Ciekawe, czy SZ, IW, Cenega i inne portale będą tak reklamowały The Last Story, tak, jak reklamują ten substytut jRPGa.
Chocobo 15:27:34
Ja też nie miałem przerobionej konsoli, ale Tales of the Abyss skończyłem. PS2 Ntsc kupiłem na Ebayu za parę dolarów :).
Gabriel_Celeste 15:21:04
Ja na ps2 nie grałem, bo nei miałem przerabianej konsoli, więc to moje pierwsze wrażenia z ToA. Myślę, że do premiery Last Story mi wystarczy,a po Last Story w marcu przyjdzie mi ToG z US, więc FF to odleglejsza przyszłość. Nie wiem czy w ogóle kupię, bo po FFXIII tylko żałowałem.
Chocobo 15:04:24
Ace Combat Assault Horizon Legacy na 3ds jest super. Tylko, że kończy się w niecałe 4 godziny.
Cosplay
Cosplay

Sudeki - Recenzja

Wiecie, jaki jest największy problem recenzenta? Pomimo tego, że pisze on opinię całkowicie subiektywną, to musi się jednak postarać o odrobinę obiektywizmu oceniając np: grę. Taka pseudofilozoficzna myśl mnie naszła, gdy podczas grania w Sudeki, zastanawiałem się na jej recenzją...Ale po kolei...

Pierwotna wersja była dostępna jedynie na konsolę nowej generacji X-BOX, ale dzięki rzeszy oddanych, lojalnych i pełnych poświęcenia, fanów (i chęci wydania przez nich ciężko zarobionych pieniędzy rodziców), jest aktualnie dostępna wersja na P.C. I ta to wersja wpadła w moje, spragnione grania i przyjemnych kształtów, łapki. Pomijam już fakt, że na ten szczytny moment trzeba było mi czekać skromny rok, aż do polskiej premiery (ci zaś, którzy sprowadzili tę produkcję zza granicy, jedyne 8 miesięcy). Standard.

Instalacja przebiega bezproblemowo, co jest już raczej standardem w dzisiejszych czasach. Jednak polski dystrybutor uraczył nas dwoma wersjami tejże gry: 1 płyta DVD, bądź 4 CD. I co ja, biedny recenzent, może napisać, instalując dwa razy tę samą grę, bez żadnych problemów? Może tylko tyle, że podczas wersji DVD, mogłem sobie spokojnie zaparzyć herbatę, a z CD bawiłem się w żonglerkę. Co ciekawe, Sudeki tegoż wydania, nie posiada zabezpieczeń, dzięki czemu istnieje prawdopodobieństwo, że patch nie za bardzo będzie chciał współpracować (a jego instalacja jest absolutnie niezbędna dla posiadaczy niektórych kart graficznych). Już za ten mankament, ocena spada o oczko. Po uruchomieniu nowej ikonki na pulpicie o ślicznej nazwie Sudeki, zamiast zatopić się w jej świat, zostajemy brutalnie zmuszeni do konfiguracji poszczególnych parametrów. No nic, klikamy opcję Play i... Standard.

Standard: filmik producenta, dystrybutora, n-Vidi (the screw up way). I totalny opad szczęki. Tak chaotycznego, cholernie nic nie mówiącego wprowadzenia, dawno juz me oczka nie widziały (pomijam, że dawno w żadnego jRPG nie grałem). To ?przedstawienie? świata, w jakim przyjdzie spędzić nam bliższe parę ładnych godzin, jest pożałowania godne. A tematyka wydaje się w sam raz ? dobry bóg Tetsu zrodzony z otchłani, ma w opiece świat, który rozwala na dwa, zły jego brat, demon Heigou. Nie mogąc sobie z nim poradzić, znajduje czterech śmiałków (frajerów), którzy wykorzystani, pokonali zło. Lecz świat na dwa, jakim się stał, takim się ostał do dziś. I co otrzymujemy? Zapomniany przez wielu teatrzyk kukiełkowy, na słabej jakości pergaminie przedstawiony. Władca kukiełek (narrator), wprost pompatycznie recytuje nam historię świata z wyrwanej kartki jakiegoś pijanego poety. A mogło być tak fajnie ? masa kolorów, walka na miecze, poświęcenie itd. Przynajmniej można się spodziewać produkcji, w której nie należy się niczego (dobrego) spodziewać. Najbardziej boli mnie świadomość, że oglądając trailery, było to wszystko naprawdę klimatycznie przedstawione (rozdzielenie świata na dwa, bohaterowie, jeszcze ten głos o przeznaczeniu - klimatyczne). Co za chory umysł z tego zrezygnował?! Standard.

Trochę lepiej ma się gra po naciśnięciu New Game. W końcu coś ciekawego... Lot kamerą za tyłem gołębia pokoju (albo wynajętą mewą) nad niesamowicie słodkim i kolorowym Illumina Castle, w świecie Haskilia. Potem delikatny skręt do pokoju młodego rycerza Tala, który po przebudzeniu, zdaje sobie sprawę, ze jest nieźle spóźniony na zbiórkę. Pewnie by się tym nie przejął, ale w końcu prowadzi ją wielki generał, jego ojciec. Biegnąc na złamanie karku, zahacza o znajomego naukowca Elco, po czym niechcący (ta...) wpada na jedną z przedstawicielek niesamowicie urodziwych, antropomorficznych (pół ludzie, pól zwierzęta), kobiet, której wybija mały owoc. I co robi normalny facet w takich okolicznościach? Jak to co? Biegnie dalej, rozwalając przy okazji wóz wypchany owocami, po czym kradnie jednego z nich, rzucając wcześniej potrąconej kobiecie. Już się nawet nie pytam, kto za to wszystko zapłaci... Tak oto spóźniony stawia się na wartę. Ojciec, jak to generał, krzyczy, narzeka, marudzi. Standard. Sytuację pogarsza przybycie ładnej kobiety, której wpadliśmy nie tylko ciałem. Jako delegatka swego plemienia Shadani-Mo, w towarzystwie znajomego Tala, Elco, pragnie ona zobaczyć dzielnych wojaków w akcji. I tutaj pierwsze miły akcent gry, który jako tako zachęcił mnie do dalszej przygody. Połączenie treningu, w prosty sposób zgłębiamy arkany walki, a przy okazji popisujemy się w oczach powabnej pół kocicy Buki (jest tak powabna, jak jej imię odpychające). A dalej, jak to w jRPG bywa: pierwszy patrol, podczas którego następuje atak sił ciemności bezlitosnych Aklorian (pochodzących ze świata Akloria), następnie samotna walka z bydlakiem (dosłownie) i obdarowanie głównego bohatera niszczycielskim atakiem ducha i pancerzem, przez samego boga Tetsu? Brzmi znajomo? To co powiecie na eskortowanie rozkapryszonej księżniczki Ailish (skąpo ubranej, hojnie obdarzonej przez naturę), z nadmorskiej miejscowości New Brightwater (położonej na drugim końcu świata Haskilki), z powrotem do Illumina Castle, wykonując po drodze parę pałętających się sub-questów, w akompaniamencie nikomu niepotrzebnych i nieprzydatnych dialogów z npc? O tak trywialnych rzeczach, jak ratowanie światów w późniejszych partiach gry, wspominać mi raczej już nie wypada. Ot, standard.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to ślamazarnie wykonane filmiki. Zarówno ten wprowadzający do gry, właściwe już intro, jak i pozostałe. Nierzadko się zdarza, że trwają one nawet po parę minut, co nie jest zdrowe zarówno dla oczu, jak i stanu psychicznego gracza. Ja doskonale rozumiem, że to konwersja z X-BOX itd., ale naprawdę, biorąc pod uwagę obsunięcie w stosunku do premiery światowej, można było się wysilić na poprawienie ich jakości. Nie można nawet robić save w dowolnym momencie, co na konsolach nie dziwi, ale na P.C. irytuje. Sama gra wygląda już znacznie, nawet zdecydowanie, lepiej. Żywe, wręcz emanujące słodkością kolory, przepełniają ekran monitora, a ty jedynie sięgasz po miskę w nadziei, by ta słodycz nie wypłynęła. Pierwsza, duża lokacja, którą przyjdzie nam zwiedzać w widoku zza pleców TPP, przypomina bardziej lukrową przekąskę, niż potężny pałac. Ot, kolejna rozczarowanie, ale czego można się spodziewać po jRPG, robionego w całości przez nie-Japończyków? I nie piszę tu tylko o głównych postaciach, którym przydałaby się szybka wizyta u specjalisty. Bardzo dobrego specjalisty. Główny bohater Tal, ma szczękę po przejściach, zaś księżniczka Ailish ubiera się w strój naprawdę nieodpowiedni do jej pozycji (no chyba, że myślimy w tym momencie o nieco innej księżniczce i innej pozycji... heh). Ale wracając do samego Ilumina Palace.. Niesamowite jest wrażenie wolności, jakie oferuje. Przez pierwsze dwie sekundy. No bo co to za wolność, która jest ograniczona do odwiedzenia jednego kowala (u którego możemy za ciężka kasę, lekko zmodyfikować broń i pancerz), hotel (mało przydatny) i sklep (monopolowy), prowadzony przez prawdziwego kapitalistę? Dla porównania ? w miejscowości New Brightwater, znajdującej się na drugim końcu Haskilli, czekają nas te same atrakcje. Świat jest olbrzymi, a poszczególne lokacje zróżnicowane pod względem graficznym, jak mało które produkcje dostępne na rynku. Przyjdzie nam zwiedzić świat światła, mroku i cienia (tej informacji można się spokojnie domyślić z Word Map). Każdy z nich zaś, jest podzielony na parę głównych miast, jak nadmorska miejscowość New Brightwater (Nowa Jasnowoda ? nazwa w pełni oddaje klimat tegoż miejsca), pustynną wioskę Shadani Mo (widział ktoś kiedyś osiedle kotopodobnych stworów w tropikach?), w pełni zmechanizowane miasto Transetia (kiedy piszę ?zmechanizowane?, mam na myśli naprawdę zmechanizowane) i wiele innych. W sam raz na zrobienie kilkunastu pamiątkowych pocztówek, nie powiem. Szkoda tylko, że oprócz podziania widoków nie mamy w nich nic do roboty. Żadnych, uprzyjemniających życie, mini gierek (czy tak trudno było się pokusić o zwykłe łowienie ryb?), czy chociażby ukrytych ścieżek, pozwalające ominąć rzesze standardowych wrogów. I to się czuje. Fajnie, że możemy w nich dostać sub-questy, ale większość jest tak mało interesująca, że tylko najwięksi pasjonaci będą chcieli zaliczyć je wszystkie (ja się za nie zabrałem dopiero przed ostatnią walką ? i tylko po to, by mieć je z głowy ? za dobrze to o nich nie świadczy), zwłaszcza, że niektóre nagrody są po prostu żałosne ? trochę złota, jakiś potion, tragiczna ilość expa. Nic, czego nie można by dostać w jednych z sieci sklepów prowadzonych przez w pełni skapitalizowanego Kamo (?no kids, no smoking, no drinking, no touching, and NO CREDIT!?), czy znaleźć z martwych ciał trupów. Gdyby chociaż powód, dla których je wykonujemy był szczytny, ale nie ? przynieść z plaży ładunek z rozbitego niedawno statku, bo dla leniwych mieszkańców jest to zbyt duże poświęcenie. Ech, czasami marzy mi się gra, w której to ja bym zlecał takie głupoty uzbrojonemu po zęby, z twarzą w bliznach, wojakowi. Ale podsumowując ? grafikę oceniam na powyżej standardowej.

Co się zaś tyczy muzyki, dźwięków i odgłosów postaci, to są. Niczego konkretnego w tym przypadku nie można napisać. Całość jest sielankowa, pozbawiona przysłowiowej ikry, która by sprawiała, że w pocie czoła szukali byście O.S.T. Czasami nabiera tempa, który raczej zachęca do jak najszybszego zaparzenia herbatki/kawki, aniżeli do walki z przeważającymi siłami wroga. Odgłosy postaci npc zostały przedstawione w sposób stereotypowy (mroczna postać, takiż głos, surowy generał, to samo). Trochę wyróżniają się bohaterowie, ale nie napisałbym, że na plus ? Buki, której ubrania zasilania jedynie to, co niezbędne, mówi głosem znudzonej życiem bibliotekarki. Tal na to miejsce, sprawia wrażenie na wpół przytomnego gościa, który nie wie, w czyim łóżku się dzisiaj obudził. Elco, naukowiec, ma dla odmiany usypiający głos, a Ailish, jak to księżniczka, rozkapryszony. Nic ponad przeciętność, czyli standard.

Jedyne, co twórcą wyszło w miarę przyzwoicie i pozwala na zapamiętanie nazwy Sudeki, to walka, rozwiązana w sposób odmienny, wręcz niespotykany w jRPG. Podczas jej trwania, przejmujemy kontrolę nad jedną z czterech postaci: walczącymi w zwarciu Talem, bądź Buki, albo z dystansu ? Ailish, Elco. W tym pierwszym dwojakim przypadku, gra zamienia się w zwykłego hack&slasha, w widoku TPP, a nasza rola sprowadza się do zręcznego omijania przeciwników, wyprowadzenia szybkiego kontrataku, który zręcznie przemienia się w combo. Tak, combo ? np.: naciskamy trzy razy prawy przycisk myszki, a nasza postać robi trzykrotny atak, który zadaje całkiem sensowną liczbę obrażeń. Gdy np.: naciśniemy raz prawy przycisk, dwa razy lewy, czeka nas zupełnie inna animacja postaci, która to zadaje zdecydowanie więcej obrażeń, niż wersja podstawowa. I tak dalej, aż do całkowitej eksterminacji wrogów. W drugim dwojakim przypadku, następuje zmiana widoku TPP, na FPS (po za walką również możemy się na niego przełączyć, ale poruszać się w nim nie sposób). Ailish jest wyposażona w zestaw magicznych różdżek, które po wystrzeleniu ładunku, potrzebują paru chwil na naładowania (im lepsza, tym dłużej jej to zajmuje), zaś Elco w kilka rodzajów spluw. Po za teksturami, nie zauważyłem zbytniej różnicy w ich zabawkach zagłady. W tym trybie FPS, gdy przemy do przodu, postać zdaje się poruszać dwa razy szybciej niż standardowo, ale gdy robimy taktyczny odwrót, nagle zwalniamy. Pomysł mnie osobiście bardzo przypadł do gustu, nadaje całym starciu pewnej dozy realizmu. Pozostali, przez nas niekontrolowani, członkowie drużyny, radzą sobie jak mogą, czyli giną co chwilę. Możemy im wybrać taktykę walki, z trzech dostępnych: attack, defend, retreat. Szkoda, ze ich uzdrawiania zostawia się graczowi, przez co trzeba się pomiędzy nimi przełączać, no chyba, że uśmiecha nam się bycie samotnym wojownikiem (w widoku FPP nie sprawa to żadnych, większych problemów). I tutaj zaczynają się schody. Całą grę można przejść bez żadnego stresu, ponieważ walka w tym trybie jest zdecydowanie za łatwa. A gdy dochodzą niszczycielskie ataki ducha świty boga Teru ? Spirit Strike ? które albo podnoszą nam statystyki do wręcz nieprzyzwoitych poziomów, albo masakrują każdego z przeciwników. By nie było za prosto (?), super specjalne punkty potrzebne na ich przywołanie, otrzymujemy za zabicie wrogów, bądź dzięki ascetycznym batom. Każdy pancerz (po trzy rodzaje, na każdą postać, których nie dostaniecie w żadnym sklepie), czy broń, możemy ulepszać za pomocą tajemniczych run, a te potężniejsze (czytaj: przydatne), dopiero po pokonaniu bossów. Dobrym pomysłem jest (a jak!), zwolnienie czasu, gdy wchodzimy do ekwipunku w celu użycia konkretnego przedmiotu ? aż czuć się zbliżającą stal wroga, gdy my myślimy nad wyborem potionu przywracającego życie, a SP. Skoro już o tym wspomniałem ? SP ? są to specjalne punkty, za pomocą których dana postać może wykonać cios specjalny, który w zależności od poziomu jej esencji duchowej, zadaje marne, bądź śmiertelne obrażenia. Tal dla przykładu jest w stanie podbić obronę swych towarzyszy, redukując obrażenia o ponad połowę, bądź zrobić swoiste tornado tnące wrogów na kawałki. Przeciwników w grze jest wiele odmian, która po za teksturą, różnią się od siebie jak wschód za zachód słońca. Jednych możemy pokonać tylko od tyłu (hmmm...), inni sami się regenerują. Niestety, by nie było za fajnie, kolejny mankament gry. Po co ja walczę w pocie czoła wszystkimi członkami drużyny, skoro z co cięższymi bydlakami jestem zmuszony do walki honorowej: jeden na jednego? Co jest panowie twórcy, nagle was sumienia rusza, czy jak? A już totalnym przegięciem jest ograniczenie poziomu postaci do 30. Dobrze chociaż, ze sami możemy podbijać statystyki drużyny, decydując, czy zwiększyć im HP, może SP, albo nauczyć się nowej techniki, ewentualnie Power, podnoszący obrażenia zwykłych ataków. Natomiast fakt kupowania żałośnie małej liczby HP potionów, od kapitalistycznego Kamo (któremu zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach) pomijam milczeniem. Standard.

Tyle narzekam na tę grę, że ktoś jeszcze pomyśli, że jest to najgorszy jRPG, w jaki grałem. Więc wyobrażacie sobie moje zdziwienie, gdy wyłączyłem ją dopiero po 7 godzinach, 35 minutach i tylko dlatego, że mój organizm odmówił mi posłuszeństwa (ktoś próbował grać na wpół otwartymi oczyma?). Za drugim podejściem, kontynuowałem przygodę, dopóki dopóty się ona nie skończyła. Pomijam już, że outro jest słabe (spodziewałem się po prostu czegoś lepszego), z widoczną perspektywą sequela, a który raczej nie ma szans na powstanie. Sam nie wiem, skąd w tak niedopracowanym, niespójnym i mało interesującym tytule, aż tyle pokładów grywalności. Ale jak by się dłużej nad tym zastanowić, to rozwiązanie nasuwa się samo ? jest to do bólu standardowy jRPG, który niczym nie przyciąga, ale paradoksalnie, niczym też nie odrzuca. Dlatego, nie mając niczego innego do roboty, bawiłem się przy nim może nie tyle co świetnie, ale czasu przy nim spędzonego w żadnym wypadku nie uważam za stracony. Jest to najlepszy jRPG (amerykański jRPG), w jaki grałem, ale tylko dlatego, że nie ma na rynku żadnego innego. Sudeki miała potencjał, który nie został w żaden sposób wykorzystany. Całą gra sprawia wrażenie, jakby wprost krzyczała: ?hej, patrzcie na mnie, jestem mangowo animowa jRPGowa!?. Niestety, w żaden sposób jej to nie pomaga (chociaż nie powiem, żeby Buki mnie nie zachęciła do bliższego z nią kontaktu, ale po jednej randce nasza znajomość zakończyła by się jedynie przyjacielskim całusem). Gdyby autorzy nie wzorowali się tak bardzo na innych tytułach z tego gatunku, na pewno stworzyliby coś bardziej interesującego, niż przygoda na około 20 godzin (sensu ponownego z nią obcowania, po zakończeniu głównego wątku fabularnego, jakoś nie widzę). Dobrze, że wersja P.C kosztuje grosze, bo w stosunku do jakości - cena, kupiłbym ją bez wahania (co już uczyniłem).

qiax7- Sudeki można spokojnie podsumować jednym zdaniem - ta gra byłaby świetna, gdyby nie to, że jest taka przeciętna. Standard.

Plusy
  • Grafika
  • Grywalność
  • System Walki
  • Niczym cię nie zaskoczy
Minusy
  • Przeciętność
  • Film wprowadzający
  • Zmarnowany potencjał
  • Niczym cię nie zaskoczy
  • Brak save'a w dowolnym momencie (wada nie obejmuje posiadaczy konsoli)
Autor: qiax

Oceny redaktorów

Baza ocen do tego artykułu jest pusta.

Statystyka

  • Ostatnia modyfikacja: sobota, 25 kwietnia 2009, 13:10
  • Artykuł czytany: 5808
  • Głosów: 53
  • Średnia ocen: 8

Komentarze

  • 1. Gość ~ piątek 07 marca 2008, 08:45

    Przechodzilem Sudeki trzy razy i mam zamiar przejść ją jeszcze wiele razy. Ta gra mnie po prostu kręci. A ten artykuł to chyba pisał antyfan erpegów. Bez obrazy dla autora.

    Kret
  • 2. Anouk ~ wtorek 14 kwietnia 2009, 19:30

    "tldr" ma się ochotę napisać. Po długości recenzji rozpoznałam robotę qiaxa. Ale niestety recenzja ma być krótka i treściwa, by mogła zachęcić potencjalnego gracza do jej przeczytania. Iluż będzie miało ochotę tracić cenne minuty na jej czytanie jeśli w ten czas sami zdążyliby włączyć i ocenić grę. Podniosę swoją ocenę za włożone starania.

Dodaj komentarz

Aby skomentowć artykuł wystarczy wpisać treść komentarza w polu obok. HTML jest niedozwolony.

Niezarejestrowani użytkownicy muszą wypełnić pole Autor.

Konieczna jest również weryfikacja niezalogowanych użytkowników.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane - pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.